Radość z własnego ciała…

W naturalnych warunkach zwierzę, które złamało bądź straciło jakąś kończynę bądź sprawność automatycznie zostaje wyeliminowane ze swojego środowiska. Poza eksterminacją jakiej dopuścił się Hitler bądź Persowie w przypadku ludzi staramy się zachować życie za wszelką cenę, bez względu na wolę oraz stan zdrowia danej osoby. Między innymi właśnie te problemy są poruszone we francuskim filmie „Motyl i skafander” z dwa tysiące ósmego roku – który to film jest adaptacją książki napisanej (w naprawdę niezwykły sposób) przez głównego bohatera. Jean Dominique Bauby to redaktor naczelny magazynu modowego „Elle”, który ma dosłownie wszystko! Kobietę (którą nazywa „matką swoich dzieci”), córkę, syna, kilka kochanek, drogie samochody i wszystko, o czym marzy mężczyzna w średnim wieku. W czasie przejażdżki z synem w swoim drogim, ślicznym, czyściutkim Porche dostaje udaru, który kończy się śpiączką. Po przebudzeniu całe jego ciało jest sparaliżowane, poza funkcjami myślowymi mózgu, wzrokiem, węchem oraz słuchem wszystkie jego funkcje życiowe są całkowicie bądź częściowo zaburzone. Po jakimś czasie jedno oko okazuje się nieprzystosowane, wobec czego lekarze decydują się na jego zaszycie. Komunikacja ze światem polega na kontakcie z kobietą, która czyta bohaterowi wszystkie litery alfabetu francuskiego począwszy od najczęściej wykorzystywanych – Jean Dominique mruga, co tworzy rodzaj zapisu – w tej sposób powstała ta niezwykła książka.

Both comments and pings are currently closed.
error: Content is protected !!