Pięć dni i dwie godziny…

W roku dwa tysiące dziesiątym na ekrany kin wyszedł bardzo przejmujący film „127 godzin”, który wstrząsa nas jeszcze bardziej faktem, że historia głównego bohatera wydarzyła się naprawdę. Wolny duch wyrażający swoją swobodę w wędrówkach charakterystycznych dla alpinistów to główny bohater tej historii – Aaron Ralston, którego fantastycznie odegrał nominowany do Oscara za tę rolę James Franco. Podziwiając piękny Kanion Blue John główny bohater zostaje uwięziony kawałkiem skały, który przygniótł mu prawą dłoń. To dosyć możliwy start weekendowej wycieczki, który niestety jest najbardziej przerażającą przygodą życia, polegającą na walce o przetrwanie w skalnej pułapce, z której praktycznie nie ma szans na uratowanie. Aktor wcielający się w postać głównego bohatera ma przed sobą naprawdę trudne zadanie, ponieważ wszystko musiało być wiarygodne nie tylko pod kątem emocji, jakie Aaron przeżywał, ale również autentyczności tej historii. Zadanie to jest o tyle ułatwione, że jego ostać już na początku jest przedstawiona jako bardzo sympatyczny i odważny młody człowiek, którego lubi się prawie z zasady! „127 godzin” to bez wątpienia jeden z najlepszym filmów wyprodukowanych w dwa tysiące dziesiątym roku – przez praktycznie cały czas trzyma w napięciu (są chwile, gdy dzieje się coś na tyle zaskakującego, że krzyczymy), ponadto praktycznie do końca widz nie jest w stanie przewidzieć zakończenia.

Both comments and pings are currently closed.
error: Content is protected !!